Dlaczego #szafaminimalna ?

Mam naturalnie coraz większą potrzebę wprowadzenia ładu w moim życiu i otoczeniu. Zastanawiam się skąd to wynika. Czy to jest kwestia wieku? A raczej dojrzałości? Czy może świadomości? Skąd nagle obudziła się we mnie taka potrzeba? A może z przemęczenia? Gdyż dotąd żyłam raczej w wysokim tempie i chaosie.

Przebudzenie

Byłam zła rok temu, gdy świat nagle wybił mnie z tego szybkiego rytmu. Przez chwilę czułam się zdezorientowana i dodatkowo zestresowana. Dziś z perspektywy roku, jestem wdzięczna za to co przyniósł los. I to jest prawdziwe poczucie wdzięczności.

Po tym jak rok temu przymusowo musiałam na jakiś czas zostać w domu. Poczułam, że mój dom mnie przeraża.

Bałagan, chaos, nadmiar – tylko tak mogłam go opisać. Nie było mi dobrze w nim siedzieć kilka godzin w ciągu doby, a co dopiero całymi dniami. Odkryłam, że porządkowanie przestrzeni wokół mnie daje mi prawdziwą radość. Zaczęłam zupełnie naturalnie rozumieć, że dobry plan, właściwe miejsce na rzeczy i ich ograniczona ilość ułatwiają utrzymanie porządku. Ponadto,dają poczucie większej satysfakcji, niż ogromna ilość trudnych w utrzymaniu rzeczy, o które z braku czasu przestajemy dbać. Tymczasem to nie czas jest problemem. Czasu mamy wystarczająco dużo. Jeśli jednak mamy nadmiar rzeczy, po prostu nie sposób o nie wszystkie zadbać samodzielnie.

Kiedy przestajesz mieć kontrolę nad swoimi rzeczami, to one zaczynają przejmować kontrolę nad Tobą.

Przypomnij sobie jak to jest, gdy w stertach ubrań usiłujesz coś znaleźć. Spieszysz się, więc często przerzucając rzeczy robisz jeszcze większy bałagan. To generuje stres. A przecież dość go mamy w strefie zewnętrznej, by pozwalać mu panoszyć się jeszcze w strefie naszego świata domowego. Przypomnij sobie siebie wtedy gdy odczuwasz ten stres, pośpiech, czasem bezradność… Te emocje przywołują kolejne negatywne wibracje. Wiem o czym mówię, bo nie jestem z tych osób, które są od urodzenia ułożone i pedantyczne. Mój chaos, który zawsze miałam wokół siebie, doprowadzał mnie do wypalenia, poczucia bezradności i bezsensu. Coraz więcej rzeczy wokół mnie zamiast dawać mi radość, dawały tylko poczucie coraz większej frustracji. Nie radziłam sobie z tym by je „ogarniać”. Było ich po prostu za dużo.

Widziałam to samo w domach i szafach moich klientek. Miały tony ubrań, wspaniałej biżuterii, torebek, butów, dodatków… A ciągle kupowały nowe. Twierdząc; że nie mają się w co ubrać. A w tym ja jako stylista/fashionista, owszem pomagałam im odkryć i zrozumieć ich styl. Ale nie pomagałam im rozwiązać istoty problemu. Efekt był taki, że klientki nie zmieniały swych nawyków i po roku czy dwóch, ich szafy znów ogarniał chaos. A ja ponownie musiałam przyjść im z pomocą. Nie czułam się z tym dobrze zawodowo. Problem był jednak we mnie. To ja nie czułam do końca tego co robiłam, choć działałam przecież zgodnie ze sztuką. Sztuką, której uczą nas na kursach stylizacji i personalshoppingu, choć trafniej byłoby powiedzieć po prostu shoppingu. Bombardują nas zewsząd reklamy. Mało tego, sami nakręcamy nasz konsumpcjonizm goniąc za tym co same pokazujemy sobie nawzajem np na ig. A przecież możemy pokazywać swój styl, swoje pomysły na stylizacje w zupełnie inny sposób. Inspirując się nawzajem ale nie do kolejnych zakupów, a do kreatywności, eksperymentowania z tym co już mamy. Do cieszenia się tym co mamy i utrzymania porządku oraz funkcjonalności w naszych szafach.

Jestem wdzięczna za to jak zmienił mnie ten ostatni rok. Jak pozwolił odkryć mi siebie, swoje prawdziwe potrzeby oraz moją nową drogę zawodową. Moją misją stało się to, by Was inspirować do pozytywnych zmian.

Wierzę, że w minimalnych szafach odkryjecie maksymalną satysfakcję.

Mieć mniejszą ilość za to dużo więcej jakości. Mieć rzeczy, które Was określają, które wam dobrze służą i przynoszą Wam radość. Ta radość, którą będziecie odczuwać, będzie bowiem generować i przyciągać do Was coraz bardziej pozytywne wibracje. Tak! Naprawdę zmiana w waszej szafie i Waszym podejściu do ubrań, może zupełnie zmienić Wasze życie. Na radośniejsze, spokojniejsze i dużo lepsze jakościowo.

Czy to jest dla Ciebie?

Jeśli chcesz coś zmienić śledź mój blog i profil. Postaram się inspirować Cię i wspierać w działaniach. Jeśli potrzebujesz szybkiej i radykalnej zmiany, możesz skorzystać z moich usług. Ale prawdziwa zmiana musi zacząć się od Twojej chęci jej wprowadzenia i doświadczenia. Zmiana zaczyna się w Tobie! W środku.

Wiem o czym mówię, bo sama przeszłam tą drogę. A teraz kiedy już wkroczyłam na nową ścieżkę, zamierzam twardo nią stąpać już zawsze, bo nie wyobrażam sobie powrotu do dawnego stylu życia. Ta zmiana wciąga, pozytywnie uzależnia i niesie ze sobą poczucie lekkości, wolności i radości. Dlatego kiedy poczujesz to sercem, zrozumiesz i zastosujesz w swoim życiu, nie wrócisz do starych nawyków, bo nie będziesz chciał/a przestać się tak czuć. To jest proste.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s